//////
  • Archives
  • Categories
  • Archive for Luty, 2009

    TRWOGA I DRŻENIE


    2009 - 02.27

    Kierkegaard, który uzyskał rozgłos w czasach późniejszych, widział w „trwodze i drżeniu” świadectwo autentyczności życia człowieka, rękojmię odrodzenia wiary i reali­zacji jego powołania.W wieku XX psychoanaliza i egzystencja- lizm uczyniły z lęku i trwogi zasadnicze kate­gorie antropologiczne. Samą istotą człowieka miała być właśnie trwoga przed wrogim wszechświatem, przed cywilizacją nauki i tech­niki, przed wrogością innych ludzi, przed sa­mym sobą, wydanym na pastwę popędów. I nawet pisarze, którzy nie akceptują tych kie­runków myślenia, pytają z trwogą: kim stanie się człowiek, który miał dość siły, aby osiąg­nąć poznanie pozwalające mu wyzwolić się z naturalnego porządku, ale nie posiada wciąż dość mocy, aby rozjaśnić te „tajemnice, które są w nas i wokół nas — od atomu do galaktyk, od psychiki ślimaka do genialności Einstei­na”.

    ŻYCIE I UFNOŚĆ


    2009 - 02.15

    Jeśli człowiek jest stworzeniem, które żyje w nieustannym lęku, to dlaczego nie porzuca życia? Czy jest z nim związany jedynie po­wszechnym „instynktem samozachowawczym”, którego przezwyciężenie udaje się tylko nielicz­nym, czy też akceptuje świadomie życie, które mu jest dane? Czy tylko nie zdobywa sią na porzucenie życia, czy też właśnie pragnie żyć? Aczkolwiek stwierdzano niekiedy, iż człowiek jest jedynym stworzeniem żywym, które potra­fi dobrowolnie zadawać sobie śmierć — cho­ciaż bywało to kwestionowane — nie podno­szono tej obserwacji do wyżyn prawdy antro­pologicznej. Samobójstwa nie traktowano jako wyrazu istoty człowieka; traktowano je jako odstępstwo od normy.

    LUDZKA ULEGŁOŚĆ


    2009 - 02.09

    Nawet Schopenhauer, który tyle złego powiedział o ludzkiej uległo­ści wobec woli życia i który cenił tak wysoko możliwość jej przezwyciężenia, a wraz z nim i odrzucenia złudy tego świata materialno-spo- łecznego, przyznawał, iż człowiek należy do niego i że natura ludzka wyraża się właśnie w konieczności akceptacji życia. Zyć nie znaczy to więc: być skazanym na życie; znaczy to: chcieć żyć; mieć do życia ja­kieś zaufanie, wiązać z nim jakieś nadzieje, cenić pojawiające się w nim sytuacje i wyda­rzenia. Ta ufność — podobnie jak lęk — ma wiele postaci, które w dziejach ludzkości wy­rażały się w różnych formach. Grecja pozostawiła potomnym dwojaki wzór akceptacji życia: apolliński i dionizyjski.